Niestety nie udało nam się uzyskać jeszcze diagnozy SI za którą tak długo już czekamy, i mimo jej brak wstawiłam się u pani psycholog. Wyjątkowo sama, dlaczego ? Sama nie wiem tak jakoś wyszło w rozmowie telefonicznej, padło hasło i samo poszło.
W drodze na spotkanie przypomniało mi się, że zazwyczaj jak wchodzę do gabinetu to dostaję amnezji tak na około godzinę, więc tym razem postanowiłam spisać swoje pytania wątpliwości w moim kalendarzu i tak jadąc sobie samochodem między jednym korkiem a drugim, zapisałam:
-strach,
-dziewczynka,
-spanie z rodzicami,
-na odmowę płacz.
Jeżeli chodzi o strach to tak jak wspominałam w poprzednim poście, Filipka ugryzł pies i od tamtego momentu wszystkiego zaczął się bać. Po wytłumaczeniu pani Magdzie wszystkiego ze szczegółami doradziła nam aby nie wmawiać Filipkowi, że już piesek, robak, mucha czy inne stwory nie ugryzą nas bądź nie zrobią nam krzywdy, tylko postarać mu się wytłumaczyć dlaczego tak się boi teraz wszystkiego co nas otacza. Można to zrobić w następujący sposób:
Widzisz Filipku bo tak to jest, że Twoje ciałko teraz się boi, bo doskonale pamięta jak to wtedy bolało, i teraz ciałku mocno się wydaje, że nawet jak mrówka na nas usiądzie to będzie bolało, tak jak wtedy, ale zobacz to jest tylko maleńki robaczek, chodź pokaże, że nic Ci nie zrobi.
I tutaj można wziąć robaczka oczywiście nie gryzącego i pokazać, że chciał nas tylko poznać.
Ja tak teraz uświadamiam Filipka, gdy biegają inne pieski, że one chcą nas tylko powąchać, bo zwierzątka takie jak psy poznają ludzi po zapachu. I mogę stwierdzić, że pomału odnosimy sukcesy.
Pisząc dziewczynka chodziło mi o to, że Filipek ma dużą styczność z dziewczynkami i przez to cały czas mówi w formie żeńskiej. Do tej pory cały czas poprawiałam synka i w pewnym, momencie zauważyłam, że to jest mylące bo chwila to mama mówi zrobiłem a ja zrobiłam nie coś tu nie gra. Kluczem do sukcesy jest tylko i wyłącznie naprowadzanie.
Gdy dziecko przychodzi i mówi mamo ja zrobiłam, trzeba go poprawić ale tylko i wyłącznie w formie: Nie Filipku tak chłopcy nie mówią, jak Ty to powiesz, ale nie poprawiać danego słowa.
I szczerze mówiąc już za pierwszą próbą w domu przyniosło to efekt. Filip po moim upomnieniu sam się prawidłowo poprawił.
Spanie z rodzicami, zarówno Filip jak i Maksymilian mają tendencję przechodzenia do nas w nocy co prawda ich wieku a zwłaszcza u Maksia nie jest to powód do paniki. Ale gdyby rodzicom np to przeszkadzało, umówmy się spanie w czwórkę na kanapie nie należy do najwygodniejszych pozycji. Można za każdym razem z czystym sumieniem odprowadzać dzieci do ich łóżek i tłumaczyć, że nic się złego nie dzieje, rodzice bardzo Cię kochają ale jesteś już na tyle duży aby spać samemu, owszem możemy chwilę z Tobą posiedzieć, ale zasypiasz w swoim łóżku.
Chyba każda mama spotkała się z dzieckiem jeżeli nie z własnym to znajomej albo przyjaciółki , które dziecko na odmowę kupienia czegoś rzucało się na podłogę, tupało nogami i krzyczało.
Bardzo często jest tak, że dzieci nie płaczą z tytułu tego, że coś muszą koniecznie mieć, tylko, żeby ktoś im a zwłaszcza rodzic trochę po współczuł.
Bo widzisz synku bardzo się zdenerwowałeś tą sytuacją, że akurat teraz nie możesz tego mieć. Jest Ci tak ciężko to zaakceptować, ale czasami tak jest, że nawet jak bardzo bardzo czegoś chcemy to nie możemy tego mieć. Czasami trzeba trochę poczekać. Rozumiem Twoje rozżalenie i zdenerwowanie.
Ale takich sytuacji można też uniknąć, tłumacząc dziecku, że idziemy teraz tylko na spacer i mimo, że będziemy przechodzić obok sklepu z zabawkami dzisiaj nic nie kupujemy. I tak samo wyjście na zakupy, czy przejażdżkę z atrakcjami. Dla dzieci najtrudniejsze do zniesienia jest bycie w nieświadomości, uważam, że dziecko trzeba tak często uświadamiać jak to tylko możliwe, bo kto ma ich tego nauczyć jak nie rodzice.
Ja sama stosuję się od wczoraj do wskazówek pani Magdy i uważam, że mimo tego, iż są one może dla niektórych tak banalne i proste to czasami rodzice nie wiedzą, że najprostsze rozwiązania są najskuteczniejszymi.
Na dzisiaj to tyle, niebawem kolejny post.
Pozdrawiamy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fundacja05. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fundacja05. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 lipca 2015
czwartek, 10 kwietnia 2014
Masaże c.d.
Kolejna wizyta u pani psycholog i kolejny masaż... Tym razem na odwrażliwienie słuchu Filipka, ponieważ zauważyłam, że krzyczy mimo tego, że nic złego się nie dzieje, po prostu mówi głośno i piszczy myśląc, że jest to normalne. I tak jak muzyka może być dla niego przyjemna mimo tego, że jest głośna to tak chaos w przedszkolu już niekoniecznie. Dlatego został wprowadzony taki masażyk
Mimo, że Filipkowi już dawno przestały wychodzić ząbki, to ślinienie dalej u niego występuję, tak jakby miał nadmiar śliny i nie potrafił na bieżąco przełykać. O tym oczywiście też wspomnieliśmy pani Magdzie i zaraz nam coś doradziła i pokazała następny masaż.
A Filo jak to Filo żyć bez masaży nie może, i nie da rodzicą odpocząć nawet jednego dnia. Teraz mamy już tak dużo masaży, że zaczynam je rozdzielać na te po przedszkolu i na te przed spaniem.
Wychodzi nam to na zdrowie, bo mamy wówczas więcej sytuacji, do spędzania wspólnie czasu, a razem z nami Maksymilian również każe się masować, i jest fajnie :)
Bardzo jestem wdzięczna naszej pani psycholog, bo jest świetnym lekarzem, zawsze można do niej zadzwonić i zawsze udzieli porady. Bardzo angażuje się w swoją pracę i człowiek odnosi wrażenie, że żyje tylko naszymi problemami. Kobieta z powołaniem:)
poniedziałek, 18 listopada 2013
"Wyszłam za mąż zaraz wracam"
To taka mała metafora, oczywiście nie wyszłam za mąż bo męża mam, nadal tego samego :)
Dużo, oj bardzo dużo się pozmieniało w moim życiu, nawet nie miałam chwili na swoje przyjemności i aby prowadzić bloga, nawet zastanawiałam się czy go nie usunąć po prostu. Nie wiedziałam czy będę wstanie chociaż usiąść tutaj i poświęcić pięciu minut na post. No ale jakoś udało się i jestem z powrotem, to tyle odnośnie tytułu.
Po pierwsze primo Filo uczęszcza do fundacji 05 na rzecz zdrowia psychicznego małych dzieci
Trafiliśmy tam z powodu nie ustających zaparć nawykowych Filipka, na dzień dzisiejszy jesteśmy po dwóch spotkaniach z tym, że na pierwszym byłam ja z mężem bez synka.
Na drugich zajęciach byliśmy wszyscy, łącznie z Maksiem który czekał za nami z tatą w drugim pokoju. Przebieg zajęć bardzo mi się podobał, pani Magdalena kazała Filipkowi mówić do siebie ciociu co znacznie ociepliło sytuację gdyż Filip nie lubi zbytnio nowych sytuacji i osób które w dodatku coś od niego oczekują.
"Ciocia" bawiła się z moim synkiem kulkami i w niezauważalny dla Fila sposób wykonywała mu małę masażyki, bawiąc się przy tym i bardzo dużo wygłupiając, po czym posprzątaliśmy kulki i pani Magdalena dała wytyczne, co i jak robić z Filipkiem głównie masaże i zabawy manualne. Jestem bardzo zadowolona, a już za dwa dni kolejna wizyta.
Po drugie primo stary laptop a raczej netbook który bardzo spowalniał moją jakąkolwiek czynność którą miałam zamiar wykonać na komputerze. Początkowo komputer miał mi służyć do przeglądania stron internetowych i słuchania radia, tymczasem przerodził się w księgę zdjęć, tonę plików muzycznych i programów do profesjonalnej obróbki zdjęć, no i po prawie trzech latach netbook odmówił posłuszeństwa, no ale gwiazdka z nieba mi spadła, bo brat przedłużał umowę w T-mobile i dostał nowego laptopa a zaledwie dwu letni pełnowymiarowy trafił do moich rąk i od wczoraj ja się nim zajmuję:)
Po trzecie primo "zakochałąm się" a w czym... w koralikach a raczej w bransoletkach z koralików, po prostu opętało mnie. Zrobiłam aż dwie, i teraz robię trzecią, a kiedy je robię już ja sobie wygospodarowałam czas, ale to za chwilę bo mam jeszcze jedną bombę, a wracając do tematu to te koraliki mnie oczarowały, jestem w trakcie ściągania programu do robienia samemu wzorów na te cuda, nawet w głowie się nie mieści ile kombinacji można zrobić.
No i ostatnie i najważniejsze MÓJ SYN POSZEDŁ DO PRZEDSZKOLA sama nie mogę w to uwierzyć. Decyzja została podjęta dość spontanicznie, ale też bardzo rozważnie przemyślana i skonsultowana. To było tak, przypadkiem dowiedziałam się, że znajomej syn uczęszcza do przedszkola mimo, iż jego mama nie pracuje (tak jak ja), więc zagadnęłam do niej na portalu społecznościowym, ona wszystko mi wyjaśniła, dała kontakt przedszkola, do którego niebawem dotarliśmy. Najpierw jednak rozmowa z psychologiem co on na to, no i rozmowa z naszą panią logopedą. Obydwie miały te same zdanie (nie znają się te panie ) zaszkodzić nie zaszkodzi a spróbować warto, gdyby jednak Filo za bardzo się stresował i nie mógł by się zaaklimatyzować no to trudno spróbowalibyśmy na przyszły rok.
No i stało się od 4 listopada mój synek jest przedszkolakiem, dopiero początki, ale nie jest najgorzej. Bardzo trudno jest mu z samego rana po rozstaniu ze mną, ale później gdy rozmawiałam z przedszkolankami jest okej. Wiadomo dzieci są już tam dwa miesiące poznały siebie, a Filipek doszedł do nich i jemu będzie trudniej, tym bardziej, żę jest indywidualistą za tatusiem, ale bądźmy dobrej myśli.
To by było na tyle
Czuję, że wracam do żywych.
Pozdrowienia dla Wszystkich którzy mnie odwiedzali mimo mojej nieobecności.
Dużo, oj bardzo dużo się pozmieniało w moim życiu, nawet nie miałam chwili na swoje przyjemności i aby prowadzić bloga, nawet zastanawiałam się czy go nie usunąć po prostu. Nie wiedziałam czy będę wstanie chociaż usiąść tutaj i poświęcić pięciu minut na post. No ale jakoś udało się i jestem z powrotem, to tyle odnośnie tytułu.
Po pierwsze primo Filo uczęszcza do fundacji 05 na rzecz zdrowia psychicznego małych dzieci
Trafiliśmy tam z powodu nie ustających zaparć nawykowych Filipka, na dzień dzisiejszy jesteśmy po dwóch spotkaniach z tym, że na pierwszym byłam ja z mężem bez synka.
Na drugich zajęciach byliśmy wszyscy, łącznie z Maksiem który czekał za nami z tatą w drugim pokoju. Przebieg zajęć bardzo mi się podobał, pani Magdalena kazała Filipkowi mówić do siebie ciociu co znacznie ociepliło sytuację gdyż Filip nie lubi zbytnio nowych sytuacji i osób które w dodatku coś od niego oczekują.
"Ciocia" bawiła się z moim synkiem kulkami i w niezauważalny dla Fila sposób wykonywała mu małę masażyki, bawiąc się przy tym i bardzo dużo wygłupiając, po czym posprzątaliśmy kulki i pani Magdalena dała wytyczne, co i jak robić z Filipkiem głównie masaże i zabawy manualne. Jestem bardzo zadowolona, a już za dwa dni kolejna wizyta.
Po drugie primo stary laptop a raczej netbook który bardzo spowalniał moją jakąkolwiek czynność którą miałam zamiar wykonać na komputerze. Początkowo komputer miał mi służyć do przeglądania stron internetowych i słuchania radia, tymczasem przerodził się w księgę zdjęć, tonę plików muzycznych i programów do profesjonalnej obróbki zdjęć, no i po prawie trzech latach netbook odmówił posłuszeństwa, no ale gwiazdka z nieba mi spadła, bo brat przedłużał umowę w T-mobile i dostał nowego laptopa a zaledwie dwu letni pełnowymiarowy trafił do moich rąk i od wczoraj ja się nim zajmuję:)
Po trzecie primo "zakochałąm się" a w czym... w koralikach a raczej w bransoletkach z koralików, po prostu opętało mnie. Zrobiłam aż dwie, i teraz robię trzecią, a kiedy je robię już ja sobie wygospodarowałam czas, ale to za chwilę bo mam jeszcze jedną bombę, a wracając do tematu to te koraliki mnie oczarowały, jestem w trakcie ściągania programu do robienia samemu wzorów na te cuda, nawet w głowie się nie mieści ile kombinacji można zrobić.
No i ostatnie i najważniejsze MÓJ SYN POSZEDŁ DO PRZEDSZKOLA sama nie mogę w to uwierzyć. Decyzja została podjęta dość spontanicznie, ale też bardzo rozważnie przemyślana i skonsultowana. To było tak, przypadkiem dowiedziałam się, że znajomej syn uczęszcza do przedszkola mimo, iż jego mama nie pracuje (tak jak ja), więc zagadnęłam do niej na portalu społecznościowym, ona wszystko mi wyjaśniła, dała kontakt przedszkola, do którego niebawem dotarliśmy. Najpierw jednak rozmowa z psychologiem co on na to, no i rozmowa z naszą panią logopedą. Obydwie miały te same zdanie (nie znają się te panie ) zaszkodzić nie zaszkodzi a spróbować warto, gdyby jednak Filo za bardzo się stresował i nie mógł by się zaaklimatyzować no to trudno spróbowalibyśmy na przyszły rok.
No i stało się od 4 listopada mój synek jest przedszkolakiem, dopiero początki, ale nie jest najgorzej. Bardzo trudno jest mu z samego rana po rozstaniu ze mną, ale później gdy rozmawiałam z przedszkolankami jest okej. Wiadomo dzieci są już tam dwa miesiące poznały siebie, a Filipek doszedł do nich i jemu będzie trudniej, tym bardziej, żę jest indywidualistą za tatusiem, ale bądźmy dobrej myśli.
To by było na tyle
Czuję, że wracam do żywych.
Pozdrowienia dla Wszystkich którzy mnie odwiedzali mimo mojej nieobecności.
Subskrybuj:
Posty (Atom)