Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2015

Przedszkolaki

Post tyczy się najmłodszej pociechy czyli Maksymiliana i jego podejścia do przedszkola.
Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona i to pozytywnie. Nie, żebym obawiała się tego jak mój syn poradzi sobie w przedszkolu ale wiadomo jakiś tam dreszczyk emocji był.
No i zatem pierwsza wizyta w przedszkolu wyglądała tak, że zaprowadziłam synka razem z jego starszym bratem do jego grupy, ładnie przebraliśmy buty, przytuliłam Maksa, obiecałam, że wrócę i wprowadziłam do salki nie, żebym nie słyszała, że wołał starszego brata aby ten poszedł z nim, aczkolwiek puściłam to mimo uszu. I tu standardowa procedura. Płacz, ryk nie z tej planety. Ale nic poszłam z Filipinką do jego szatni przebraliśmy się w odpowiedni strój i starszy kawaler poszedł dumnie, lecz nie pewnie do przodu.
Filipek może czuć się troszkę nieswojo gdyż przeszedł tylko z trójką swoich kolegów do starszej grupy już 5 letniej, ale myślę, że z zaaklimatyzowaniem się nie będzie większych problemów.
Wracając do Maksa to cały dzień głowiłam się jak długo płakał, czy dobrze robię posyłając go aż na 8 godzin ponieważ od 8:00 - 16:00 obydwoje są zapisani, i czy nie będzie zaczepiał innych dzieci.
Bijąc się z myslami ale sprzątając całe mieszkanie wybiła godzina. Godzina odbioru dzieci ( 8 h zamieniło się w 7 ale cóż, szczerze mówiąc tęskniłam ).
Dziarskim krokiem zmierzam po moje najmłodsze pisklę, aby stanąć twarzą w twarz z przedszkolanką a tu psikus.
Nauczycielka zaczęła chwalić mi dziecko, że jako jeden z nielicznych wołał siusiu i ani razu nie popuścił, że płakał tylko 15 minut od mojego wyjścia, "śpiewał'' piosenki, jako jedyny zjadł cały obiadek, a na leżakowaniu zasnął jako drugie dziecko.

I po co było mi tak panikować ha.

Cóż znów jestem po nocce więc uciekam do szykowania dzieci do przedszkola i do spania. Dzisiaj jadą z tatusiem tak dla odmiany. Może Maksiowi będzie lżej pożegnać się z tatą niż z mamą.

 No to co parę fotek :)  Proszszszszęęę







A co mi tam wrzucę mojego selfika :)



Pozdrawiamy

wtorek, 8 lipca 2014

burza za pasem

Podczas gdy na dworze grzmi i burza zbliża się do nas, my siedzimy w domku i co??? I mama posta pisze, obiadek się gotuje a dzieciaczki zajmują się układaniem drewnianych puzzli i od czasu do czasu chcą coś naskrobać na klawiaturze :)
Co u nas??? W sumie nic ciekawego, Maksowi wychodzą czwórki dolne i nie ukrywając kolorowo nie jest. Co prawda już je widać, ale jeszcze trochę im brakuje to pełnego okazania.
Filipek w tym tygodniu idzie jeszcze raz do dentysty na posmarowanie maścią ząbków, aby zatrzymać próchnicę. Na szczęście bardzo lubi pana doktora i wręcz się cieszy jak usłyszy, że idziemy do niego.
W sierpniu będzie jeszcze jedno smarowanie i wówczas się okażę co będzie dalej. Jestem jednak dobrej myśli.

Niedawno wykonywałam bransoletkę, pierwszy raz na zamówienie, nowej właścicielce podobał się mój twór :)
Bransoletkę wykonywałam na szydełku, z użyciem tylko jednego koloru a był nim czerwony, w dodatku mat, byłam ciekawa jak wyjdzie, bo nigdy nie robiła w jednym kolorze no może prócz mojego lariatu, ale to lariat.



Koraliki zamówiłam w sklepie Świat Koralików Koraliki użyte to Toho round opaque-frosted cherry o rozmiarze 11


Pozdrawiam

piątek, 11 kwietnia 2014

....

Dzisiaj od dawien dawna, mieliśmy nockę, Maksymilian mimo pójścia o normalnej porze pójścia spać (czyt. 20:30) o 4 rano ewidentnie stwierdził, że się wyspał. Zaczęło się od przebudzenia, gdy mąż podszedł mały był odkryty, myśleliśmy, że zmarzł i dlatego się przebudził, nic bardziej mylnego. Chyba drugi raz w życiu Maksymilian znalazł się u nas w łóżku do spania, niestety to też nic nie dało, leżał patrzył się na router, po czym wychodził z łóżka spacerował po pokoju i wracał. Zapaliłam mu lampkę, przebrałam pampersa założyłam rajstopki, skarpetki, i bluzę na górę od piżamki. A niech się bawi, po chwili patrzę trzyma taty okulary, i jest z tego bardzo dumny, wstałam zabrałam i co?? i płacz, znów do łóżka, przytuliłam i znów to samo. Wychodzi oczywiście po najwyższej linii oporu. Bawi się cud. Położyłam się na skraju łóżka i obserwuję, co chwila przychodził do mnie z innym autkiem i kazał mi oglądać, i tak jakoś bawił się i bawił i matka zasnęła w pewnym momencie przebudziłam się coś cicho szukam Maksa oczami nie ma wstaje no i bym własne dziecko nadepnęła. Spał sobie w najlepsze na mamowym swetrze kaszmirowym i chyba było mu wygodniej niż u rodziców w łóżku. Z racji moich bolących co dzień rano pleców musiałam obudzić męża, aby przeniósł do łóżeczka, tak więc zrobił a Maks nawet oka nie otworzył, tylko spał dalej. No to rodzice też z uśmiechem na twarzy zasnęli. No i tak się smacznie spało, że obudziliśmy się wszyscy przed 9 a Filipek przecież na 8 do przedszkola. Tak więc został w domu, trochę mi  szkoda, bo dzisiaj były zajęcia otwarte a na takowych jeszcze nie byłam. No cóż następnym razem. Do tego mąż ma dzisiaj wolne więc spędzamy ten czas razem. :))))

niedziela, 6 kwietnia 2014

Spacerowo:)

Wiem, wiem nie ma Nas tu, ale pogoda tak piękna, że lepiej siedzieć na dworze niż w domu przed komputerem, a poza tym święta za pasem, tak więc kończę szykować moje ozdoby świąteczne.
Nie będzie ich dużo, bo na to czasu też nigdy nie mam....

Korzystając z tak pięknej pogody przy niedzieli,  nie mogło się obyć bez spacerku.
Już ostatnio na standardowym spacerze wypatrzyłam miejsce w którym chyba nawet nigdy nie byłam a jest tak blisko, no okej po drugiej stronie jeziora. Tak więc w wiadomym kierunku zmierzał spacer. Inna sprawa, że moja malownicza wioska jest mała, i wręcz nie dowierzałam gdy zauważyłam miejsce w którym jeszcze mnie nie było. Już gdy zbliżaliśmy się do miejsca zaczęłam żałować, że nie kupiłam baterii do aparatu, i pozostał mi tylko męża telefon, który fakt zdjęcia robi śliczne, no ale nie aż tak jak aparat.

Z tego spaceru tylko takie zdjęcia, bo na pewno wrócimy :)
















Filipek na początku bardzo kurczowo trzymał się wózka, lecz później nic innego tylko zbierał kwiatki, i ganiał za totylkami (motylkami) :)

Dzisiaj pierwszy raz Filipek złożył sam całe zdanie i jestem z niego bardzo dumna :)

ama oć tu aksiu mokle oszulkę si  obił

Co w wolnym tłumaczeniu oznacza

Mama chodź tu, Maksiu ma mokrą koszulkę, si zrobił

Nie mam zdjęcia, ale Maksymilian śpi tak jak Filipek, i zawsze ma przesikanego pampersa.
Nogi podkurczone pod brzuch i śpi na brzuszku.... Ciekawie i śmiesznie to wygląda :)


Pozdrowienia

wtorek, 25 lutego 2014

Pierwsze obcięte włoski

Tak, tak właśnie całkiem niedawno odbyło się pierwsze strzyżenie Maksymilianka...
Tak jak poprzednim razem Filipa pierwsze cięcie włosków przypadło dziadkowi tak, teraz ja doznałam tego zaszczytu przy najmłodszym :)

Obydwoje mają schowane włoski w kopercie :) Taki zwyczaj, w sobotę podczas 30 rocznicy ślubu, moja teściowa wspomniała, że znalazła całkiem niedawno taką kopertę z włosami Łukasza... Nie mogę sobie wyobrazić tego uczucia, gdy ja będę patrzyła na niespełna 30 letniego syna, trzymając w ręku kopertę z pierwszymi obciętymi włoskami, a przecież to było całkiem niedawno...


czwartek, 13 lutego 2014

Samodzielność przez duże S

Maksymilian pomału zaczyna sam jeść, jak mu to wychodzi...Zapewne zabawnie i nie czysto :)
Bądźmy dobrej myśli i pamiętajmy, że brudne dziecko to szczęśliwe dziecko.
Jedynym ograniczeniem z mojej strony jest śniadanie i obiad, gdzie to ja karmię syna, aby wiedzieć na sto procent czy jest najedzony, a jak sama daję mu jedzenie to wiem, ile zjadł.
 Z Filipem zrobiłam taki błąd który ciągnie się za mną do dzisiaj. Z dziecka pięknie jedzącego zrobiłam niejadka. Pamiętam to był ten szał, że dajmy dziecku wybór, niech samo je, niech samo wybierze z pośród posiłków na stole. Tylko, że u mnie to się źle skończyło bo jedzenie często gęsto było na podłodze, foteliku, wtarte w rzeczy a nie w brzuszku. Ale jadł sam... co z tego skoro teraz żołądek skurczony i je tyle o ile. 
Człowiek uczy się całe życie. 



Jeżeli chodzi o samodzielność to Filipek robi coraz to większe postępy i dzisiaj np, najpierw z wydzieranki z teczki trzy lata ładnie wydarł autobus który potem kleiliśmy na klej (ulubione słowo Fifika ) i powstała nowa zabawka :)



A teraz idę poszukać następnych fajnych zajęć na jutro gdy Maksiu będzie spał my z Filciem znów coś stworzymy :) 

wtorek, 11 lutego 2014

Poprzednio postowo, trochę rocznicowo,trochę urodzinowo...

Duuużo się dziś działo u nas po powrocie do normalności przez mamę, bo znów siedzę w domu i opiekuję się moimi chłopcami. Dzień zaczął się normalnie śniadanie, potem czas na owoc tym razem mieliśmy jabłuszko, czas na pierwszy obiadek na którym pojawiła się zupa wiśniowa z makaronem, chłopcy jednak nie za bardzo na to danie i widząc ich brak apetytu, postanowiłam zrobić plendze... Starte ziemniaki łyżka mąki i jajko trochę soli i jest obiad na którym dzieciakom aż uszy się trzęsły :)

W międzyczasie gdy Maksymilian zrobił sobie popołudniową drzemkę, aby Filipek go za szybko nie obudził przygotowałam mu mega fajne zajęcie z farbkami.... Tę zabawę próbowaliśmy z kredkami, ale nie sprawiała małemu tyle radości co z farbki...Czas i efekty pracy oczywiście uwiecznione co przedstawia zdjęcie poniżej


A wystarczyły pozostałości czarnego bristolu, biała farbka plakatowa, i kształty do obrysowania tudzież pomalowania no i trochę taśmy klejącej aby malowidła pozostały w jednym miejscu. Podczas pracy próbowałam uruchomić wyobraźnię Fila opowiadając co teraz maluje i co dane zwierzątko robi, oraz gdzie można je spotkać i chyba mi się udało bo po pomalowaniu pierwszych zwierzątek chciał następne. Mnie efekt końcowy bardzo się spodobał. Po zakończeniu mój czyścioszek wszystko posprzątał, wziął się umył po czym obudził się MAksymilian i Filipek poszedł posprzątać swoje tory aby zrobić miejsce na klocki lego :)
Jakie ja mam kochane dziecko 


Oczywiście jak mogłam zapomnieć o swojej rocznicy ślubu. Trzeciej z kolei.

Luby po pracy zawitał w domu z butelką białego wina i bukiecikiem róż... Aczkolwiek wino kosztujemy dopiero teraz ponieważ ja nie byłabym sobą gdybym czegoś nie wymyśliła a , że był dzień wypłaty ( I tutaj wkraczam w temat poprzedniego postu ) postanowiłam, że wyjedziemy do Poznania do sklepu Smyk po książki dla dzieci, bo później nie będzie kiedy a już w sobotę moja Chrześniaczka ma urodzinki, i postanowiłam, że jej też kupię książkę w końcu jest zdolną pierwszoklasistką :)

A skoro już wcześniej rozmawiałam z mężem o dokupieniu jakiejś fajnej książki bo już nie mam co czytać, bo wszystko przeczytane nawet po dwa razy, tak więc nie było problemu i pojechaliśmy rozszerzać biblioteczkę naszych szkrabów... A to nasze łowy

Disney Violetta "W moim świecie " - książeczka dla Martynki

Obrazki dla maluchów "1 cyfry"-  książeczka dla Filipka do nauki cyferek i do Maksia ponieważ w książce                                                       jest dużo fajnych obrazków.

" Teczka trzy latka "- to jest po prostu coś pięknego szkoda, że nie zaopatrzyłam się wcześniej w taką                                            książeczka, tylko teraz pod koniec ferii, ale zapewne co nieco  jeszcze zrobimy.

" Złota Księga Bajek" opowieści ze wszystkich stron świata - To aż 378 stron i 68 bajek w tym Baśnie                                           Braci Grimm, Bajki Ezopa, Baśnie Andersena i wiele  wiele innych po prostu cudo






A to znajduje się w teczce trzy latka 



I tym optymistycznym akcentem dopijam lampkę wina i idę spać...
Dobranoc wszystkim

czwartek, 6 lutego 2014

Wieczory z książką

Od pierwszego dnia czytałam Filipkowi różnego rodzaju książeczki, nie ważne czy słuchał czy też robił zupełnie co innego, później od pierwszych dni życia Maksymiliana książki również nam towarzyszyły, ja matka też czasami lubię sobie czasami poczytać, bardziej przystosowanego do mnie.
Dlatego też chciałabym, aby moje dzieci jak będą starsze chociaż raz w miesiącu sięgały po dobrą książkę.

Również dlatego cieszy mnie fakt, ale i zasmuca gdy Filipek każe sobie codziennie czytać bajkę, tudzież książkę z kilkoma bajkami. Czasami trwa to nawet godzinę, bo  ciągle jest mało. Maksymilian za to od czasu do czasu posłucha, a to pójdzie coś ponosi, a to zajada się nosem maskotki myszki miki, ale też uczestniczy w czytaniu :) Miód na matczyne serce dziecko czymś zajęte na dłużej niż dwie minuty  :)

A dlaczego mnie zasmuca.... Bo oni wołają tatę do czytania, a nie matkę która czytała im od maleńkiego książeczki, nuciła gdy usypiali, trzymała za rączkę....  Wolą jak tata czyta, no trudno jakoś to przeżyję


Luby za bardzo nie lubi jak mu się zdjęcia pstryka twierdzi, że nie fotogeniczny jest, ale już ja sposób znalazłam na publikację zdjęć, aby nie zgrzytał zębami bo szkoda :)






Tak więc tata z synami spędzają czas w męskim gronie :)

Pozdrawiam

P.S Bardzo fajne książki i zróżnicowane tematycznie książki polecam w smyku, robiłam tam inwenturę zamiast liczyć towar oglądałam książeczki.
Książki również dostępne na stronie Internetowej Smyka 


Polecam

środa, 5 lutego 2014

Mama w pracy a dzieci....

Wczoraj wieczorem dość późnym,dowiedziałam się, że moja mama się rozchorowała i muszę zastąpić ją w pracy,bo już tam kiedyś pracowałam i inwenturki też zdarzało się robić :)
Więc poszłam i zostaję do soboty....
Dzieci wzięła prababcia znaczy się Maksymiliana, mieszka nad nami więc problemu nie było, a Fila wzięła mama, bo nie ma infekcji tylko wysiadł jej bark od dźwigania , a Filipka nie trzeba nosić, ani przebierać sam je sam się zabawi, no dobra książkę to babcia przeczyta :)
Ale do czego zmierzam gdy już wróciłam po 10 godzinach nie obecności dzieci  nie te, jakoś spokojniejsze, grzeczniejsze sama nie wiem...
Czyżby mi ktoś dzieci podmienił, raczej wyglądają tak samo :)
Mimo, że będę w pracy tylko i aż to i tak uważam, że dobrze nam to wszystko zrobi, bo ostatnio jakoś tak nerwowo się zrobiło, mniej czasu mimo, że więcej....hmmm
Jutro mają dzień z tatusiem bo mój luby ma wolne no a ja wybywam :)

Tak więc życzę im powodzenia :)

A teraz zdjęcie z cyklu co Maks miał na myśli


" Więc skoro ja byłem u naszej prababci, a Ty u babci i dostaliśmy dwa różne plecaki to w takim razie co Ty dostałeś a ja nie "

Nie zastanawiając się długo wziął i rozpakował Filowy plecak 



sobota, 23 listopada 2013

Czwarty dzień

 Kolejny raz siedziałam z Filipem przy nocniku... to już czwarty dzień kiedy Filo nie nie może się wykupkać. Tracę siły, siedzę przy nim i ryczę, bo nie mogę patrzeć jak moje dziecko się męczy.
 Masaże pomagają, środki które mają regulować wypróżnianie teoretycznie też, bo widzę, że go ruszają ale Filip tak dobrze potrafi wstrzymać, że nie zrobi nic, a podejść chyba z 20 w ciągu dnia.
Nie wiem już sama co mam robić, tłumaczymy z małżonkiem, prosimy, aby zrobił za pierwszym razem, a nie wstrzymywał, i później są tego takie skutki. Boli, i będzie boleć póki nie zacznie regularnie się wypróżniać, ale jak to wytłumaczyć trzy letniemu dziecku.
Bierzemy już go na wszystkie sposoby, ściśle trzymając się wskazówek naszego psychologa, ale dobrze wiemy, że na efekty trzeba jeszcze poczekać, zresztą nikt tego nie ukrywał przed nami. Pani Magda na pierwszym spotkaniu zaznaczyła, że to będzie długotrwały proces i czy chcemy się tego podjąć chociażby ze względu na kwestie finansową, zgodziliśmy się no bo co mieliśmy innego zrobić, rodzice nasi nam pomogą z jednej i z drugiej strony, za co bardzo jesteśmy im wdzięczni, bo z jednej pensji kiepsko by było...

Następna wizyta dopiero w przyszłym tygodniu, a do tego czasu dużo zabaw z ciasto modeliną  i masą solną, codzienne masaże, rozwijanie wyobraźni Filipka, a i Mamy pamiętajcie, aby utrzymywać kontakt wzrokowy ze swoimi pociechami, bo to bardzo ważne podczas rozwoju dziecka i później ułatwia kontakt z rówieśnikami.

Ciężka noc przed nami, więc idę lulu dobranoc :)

sobota, 21 września 2013

menu

Przykładowe menu diety bezglutenowej:

Śniadanie:

1. Dwie skibeczki chlebka bg z pasztecikiem 
Jogurt natuaralny,

2. Jajecznica z eko jajek podsmażana na maśle klarowanym, 
herbata bg

3. Bułka bg z mlekiem, bądź naworka ( mleko woda i kluski z mąki bg)
Obiad:
1.Mięsko mielone z Indyka. Robimy pulpety i podsmażamy na maśle klarowanym,
Ziemniaczki osolone solą morską. 
Do popicia grzyszczeniówka np. nektar z czarnej porzeczki.

2. Pizza: gotowy spód pizzy, do tego koncentrat przyprawy, szynka nieprzetworzona, i żółty ser typu ementaler ( warto spr. w skłądzie czy nie zawiera glutenu, albo też jest ser typu ementaler. Dla urozmaicenia keczup również bg

3. Rosołek ugotowany na piersi z indyka doprawiony przyprawami bg . Może być pomidorówka z tego i wówczas jak rosołek to makaron bg, jak pomidorówka to ryż.


Podwieczorek:


1.Kefir naturalny z baanem
2. Budyń bg
3. kisiel bg

Kolacja :

1. Kabanosik i skibka chleba 
2. chlebek z szyneczką 
3. spaghetti z produktów bg


Wszystkie produkty które zostały wymienione w diecie są bezglutenowe
Ja  większość produktów nabywam w Intermarche, oraz w różnych sklepach z przekreślonym kłosem.
Kiedyś nie zwracałam na to uwagi i gdy nasz syn przeszedł na dietę to myślałam, że chyba tylko i wyłącznie w internecie będę zamawiać, ale gdy tylko zaczęłam się rozglądać to okazało się, że całkiem sporo tych sklepów.
 W internecie jest również sporo stron które zajmują sprzedażą produktów bg.


 

poniedziałek, 9 września 2013

Chwila ciszy

I stało się w końcu od dłuższego czasu zaczynam dochodzić do ładu... Dzieci śpią... obydwoje :)
A ja mam posprzątane mieszkanko. Jupi!!!
Obiadek dla Fila i Maksa już się robi, a ja sobie siedzę w ciszy.
Przyznam się szczerze, że dieta Filipka nieźle namieszała mi w życiu. Gotować trzy obiady? Po prostu koszmar do tego trzy śniadania podwieczorki i kolacja, to było coś okropnego, no właśnie było a dlaczego?
Odpowiedź prosta muszę być zaradna. Postanowiłam, że skoro produkty bezglutenowe są zdrowe to niby dlaczego Maksiu też nie mógłby ich spożywać. Tak więc Maksiu też jest na diecie. Mają podobne śniadania, bo przecież nie dam 7 miesięcznemu dziecku skibki chleba z pasztetem (bezglutenowym). Obiady raczej te same chwila słodkości to jugurt naturalny z bananem bądź z jabłkiem. Na kolacje Filo zje sobie kabanosika z indyka a dla maluszka wafelek ryżowy.
Można? mażna :) Dzisiaj to już kompletny luzik bo mama gotuje zupę, więc i ja z mężem się załapiemy, czyli pozostaje mi chwila relaksu, ale jak to ja, nie umiem siedzieć i nic nie robić i chyba przygotuję się na obudzenie Filipka i trochę się pouczymy już godzinkę śpi i mimo spokoju to wolę położyć go tak jak zawsze o 20 a nie o 22. Więc przygotuje wszystko i pouczę mojego urwiska.
Pozdrawiam serdecznie

piątek, 6 września 2013

Dieta bezglutenowa

Produkty dozwolone na diecie bezglutenowej znajdziecie tutaj



Chcąc nie chcąc i nas dopadła, a konkretnie Filipka, tylko dlaczego zalecił nam to logopeda? To jest bardzo interesujące, przecież od ponad pół roku borykaliśmy się z problemami Filipka. Mianowicie, Filo ma opóźniony rozwój mowy to już wiemy okej, ma również problemy z kupką a dokładniej z jej wydalaniem. Gdy tylko mu się zachce to potrafi ją wstrzymać nawet na parę dni, a później wiadomo, boli, i ciężko jest ją zrobić, występują zaparcia i blokada u dziecka. Nasza nowa pani pediatra przepisywała nam non stop nowe syropki, których działania miało wiele do życzenia, dziecko coraz bardziej zaczęło się blokować, stawał się coraz więcej opiszczały i marudzący, chwilami czułam, że tracę nad wszystkim kontrole.
Wracając do tematu, zaczęliśmy chodzić do logopedy, jak już wcześniej pisałam wysłała nas do psychologa, udało nam się dostać do naszego gminnego, jeszcze się z nim nie widzieliśmy bo tam działają trochę inne zasady, mianowicie dziecko nie jest kierowane do psychologa tylko najpierw bada je logopeda, który później po wstępnych wiadomościach przekazuje informacje do psychologa i my właśnie jesteśmy na tym etapie. Byliśmy na takim spotkaniu z logopedą która najpierw rozmawiała z Filem, oglądali jakieś zwierzątka i przy okazji obserwowała jego zachowanie. W tym czasie mama wypełniała papiery, gdy synuś zdecydowanie miał dość zakończyliśmy, Filipek wziął wtedy zajął się tym czym chciał czyli klockami, a pani Ela wzięła na celownik mnie. :)
Pocieszyła mnie, że nie jest najgorzej ale dobrze też nie. Mówi mama i tata czyli okej, reszta po chińsku, ale jest. Zauważyła nie wiem jak, że mimo wszystko gdzieś się blokuje i nie chce współpracować. I tak zaczęłyśmy rozmawiać i doszliśmy to tematu stolca no i panie Ela jak tylko to usłyszała od razu powiedziała dieta bezglutenowa. No i mimo mojej niechęci, bo Filipek i tak już mało je a wiadomo posiłki bezglutenowe nie są ach, och, ech i w ogóle, ale poszłam na to zakupiliśmy z Łukaszem wszystko. 150 zł, na tydzień to mało na razie straciliśmy 130, na dwa dni, no ale niektóre składniki starczą na dłużej. No i nie zachwalając, stolec był i wczoraj i dzisiaj, jeszcze z problemami ale zawsze kamień z serca. Mimo moich obaw Filo je i to znacznie więcej niż dotychczas. Ciszy mnie to niezmiernie. Czyli dla Filipka dieta bezglutenowa jak najbardziej tak, postaram się napisać w następnym poście jak wygląda jadłospis dla dzieci na diecie bezglutenowej.

Pozdrawiam

sobota, 17 sierpnia 2013

Z cyklu macierzyństwo bez lukru

No właśnie bycie matką to nie tylko ubieranie swoich pociech w ładne ubranka i patrzenie na ich słodkie minki. Bycie matką to opieka i troska, dbanie o ich rozwój... no właśnie, mam wrażenie, że gdzieś popełniłam błąd, niby każdego ranka wstaje i myślę, jak tu szybko posprzątać dom, zrobić obiad i zająć się rozwojem swoich dzieci przez zabawę, i niby, że czytam na dobranoc bądź w ciągu dnia, co rusz to ja to babcia kupują nowe książeczki do czytania bo ile można czytać "udany piknik" . Rozwój ruchowy też powinny mieć zapewniony no to układamy puzzle kupujemy klocki lego i budujemy małe zoo czy też stacje benzynowe tłumacząc co zrobiliśmy, a i tak umknęło nam. Umknęła nam wymowa Filipa. Filo nie mówi, nie mówi to za dużo powiedziane mówi dużo po swojemu i bardzo mało po naszemu. W związku z tym odwiedziliśmy lekarza rodzinnego który skierował nas do logopedy, poszliśmy pani od wymowy po prostu rewelacyjna dwoi się i troi a Filo co? Nagle dociera do mnie, że ten kiedyś bardzo grzeczny chłopiec słuchający się, potrafiący sam sobą się zająć, nie słucha się wcale. Gdy ma powtarzać jakieś wyrazy dźwiękonaśladowcze buntuje się i robi zupełnie co innego. Więc zajęcia odbywają się w domu z mamą. Logopeda daje nam materiały a my mozolnie wykonujemy te prace w domu. I tu się pojawia problem, bo przecież ja to wszystko już gdzieś kiedyś robiłam z moim Filipkiem i czy to ma sens. Powiedziałam o tym pani od wymowa, ona zaś skierowała nas do psychologa, który powinien nami trochę pokierować. Pani doktor po kilku spotkaniach stwierdziła, że jestem osobą stanowczą, ale nie wie jak bardzo konsekwentną no to przyznałam się, że serce matki pęka w niektórych sytuacjach i odpuszczam. No a Filcio to sprytnie wykorzystuje. Za wizytą u psychologa czekamy no bo przecież urlopy teraz.

No to czekamy.
Jeżeli chodzi o Maksa to ta żaba mała rozwija się z prędkością światła. Jego pierwsze słowo to gugle, a potem mama. Sam wstaje w łóżeczku i pomału obchodzi je całe, natomiast po podłodze raczkuje i wejdzie wszędzie gdzie tylko się da. W każdej wolnej chwili obserwuje swojego brata i nieudolnie powtarza wszystko. Jest bardzo absorbującym dzieckiem, wymaga wiele uwagi i za bardzo nie chce sam się sobą zająć. Filo raczej indywidualista po tatusiu, Maksiu wszędzie go pełno i podejrzewam, że z głową pełną pomysłów tak jak mama. Ciekawa mieszanka nam się szykuje.

Pozdrawiam
(jestem w trakcie planowania ślubu przyjaciółki. Zajmuję się ozdobą sali, skrzynki na telegramy, będę również panią kamerzystka i fotograf. trzymajcie kciuki :)

poniedziałek, 6 maja 2013

Tacierzyńkie

Od dzisiejszego dnia mój małżonek jest na "tacierzyńskim", czyli całe dwa tygodnie w domku z nami:)
Dzisiaj oczywiście już miał zajęcie mianowicie zrobienie ławeczki i muszę przyznać, że jestem z niego bardzo dumna...Oj przepraszam z Nich, bo przecież Filipek też pomagał tacie a mama z Maksem przyglądali się :)

O może takie krótkie info na temat urlopu ojcowskiego :
Urlop ten trwa 14 dni i trzeba go wykorzystać w jednym ciągu. Nie można go rozbić na dwie raty.
Jak złożyć taki wniosek otóż wystarczy w google wpisać wniosek o urlop ojcowskim, po czym znaleźć formularz,  wydrukować, i wypełnić. Należy pamiętać, że do pracodawcy należy go dostarczyć przynajmniej tydzień przed planowanym urlopem, wówczas pracodawca nie może odmówić.

Tak chyba najprościej da się wytłumaczyć urlop ojcowski. A poniżej co tatuś może zrobić na takim urlopie:)

Dobrze zdjęcia dodam jutro bo nie chcą dziś już ze mną współpracować, spróbuję rano... 







czwartek, 14 marca 2013

Wizyta u lekarza

Dzisiaj niestety nastąpił ten dzień kiedy musieliśmy odwiedzić lekarza z Filipkiem, ponieważ miał problem ze stulejką... Odkładaliśmy ten dzień jak najdłużej w czasie,  staraliśmy się naciągać siusiaka w domu, aby odbywało się to bezboleśnie, ale nic to nie dało. Wizytę przyspieszył fakt, że zauważyłam brak jąderek w mosznie. Tak więc zapisaliśmy się do doktora i dzisiaj miał mały zabieg. Lekarz odkleił siusiaka i dopiero wtedy zauważyliśmy, że to co robiliśmy w domu to był pikuś z tym jak musi to być ściągnięte. Nie obyło się bez płaczu. Lekarz posmarował po wszystkim maścią znieczulającą która działała przez 45 minut. Gdy dojechaliśmy do domu, przy pierwszym robieniu siusiu mały zaczął płakać jak by go kto ze skóry odzierał, aż serce mi pękało, i tak przez cały dzień. Dostawał  Nurofen, ale szczerze nie wiem na ile on działał bo Filipuś  płakał przy każdym oddawaniu moczu. Dopiero po 18 mały zrobił się troszkę spokojniejszy. Wieczorem przy kąpieli zauważyłam, że jąderka wróciły do moszny  z powrotem, ale lekarz kazał nam się baczniej im przyglądać, jeżeli będą wędrowne skieruje małego do Chirurga który zadecyduje co dalej czy będą to hormony czy zabieg nie wiem  wolałabym jednak nic z tych rzeczy bo każda metoda jest niebezpieczna, ale poczekamy. Mam nadzieję, że wszystko się unormuje i będzie okej. 
Wymęczona całym dniem idę spać
Dobranoc

środa, 13 marca 2013

Koniec odwiedzin

Kiedy Maksymilian ukończył  7  tydzień położna poinformowała nas, że już nas nie będzie odwiedzać... Zrobiło mi się bardzo przykro ponieważ, bardzo ją polubiłam zresztą do Filipka też przyjeżdżała i muszę stwierdzić z czystym sumieniem, że to jest normalnie anioł a nie kobieta. Miła bardzo komunikatywna wszystko wyjaśni pokaże wysłucha. Widać, że wykonuje zawód swojego życia. I naprawdę podziwiać, że po tylu latach robi to z wielkim zaangażowaniem i zapałem. 
Cieszę się, że mamy tak dobrych ludzi jeszcze wokół siebie.


A skoro ma też to być blog o moich pociechach to się nimi pochwalę
 To jest Maksymilian nasza pyza
a tutaj Filipek nasz szczypiorek kochany

Jeszcze nie dorobiliśmy się wspólnego zdjęcia, ponieważ gdy chcemy sobie takie zrobić to Filipek chce być fotografem a nie fotografowany... Ale mam nadzieję, że wkrótce się dorobimy fajnego zdjątka